8d66530fa22e4aab7000090ec0d2a10f

„Żyć wspólnie ze sobą”. Niemcy i Turcy – obok siebie, ale na dystans [RELACJA]

02.08.2016.
„Żyć wspólnie ze sobą”. Niemcy i Turcy – obok siebie, ale na dystans [RELACJA]


Turcy stanowią integralną część społeczeństwa niemieckiego. Zaczęli napływać w latach 50. do RFN. Obecnie w Niemczech żyją  trzy generacje Turków: pokolenie pracowników tymczasowych, ich dzieci i wnuki. Po zamachach w Paryżu i Brukseli nastawienie do muzułmanów, w tym do Turków, zmieniło się. Słabnie zainteresowanie ich kulturą, a zwiększa się dystans. Muzułmanie wystosowują oficjalne pisma potępiające działalność ISIS, która według arabistów jest zaprzeczeniem założeń Koranu.


O tureckiej historii w Niemczech

W latach 1950-1960 w Niemczech potrzebowano pracowników fizycznych do odbudowy kraju. Nastąpił rozkwit gospodarczy, ale rąk do pracy brakowało. Rząd niemiecki podpisał umowę z Turcją o przepływie pracowników i Turcy zaczęli masowo migrować do RFN. Początkowo zakładano, że imigranci popracują kilka lat, a później wrócą do ojczyzny, dlatego nazywano ich Gastarbeiterami, co w tamtych czasach oznaczało pracownika tymczasowego.

Nie inwestowano wówczas ani w kursy integracyjne, ani w językowe. Dlatego też wielu ówczesnych Gastarbeiterów do dziś nie radzi sobie dobrze z językiem niemieckim. Większość imigrantów, wbrew planom rządu niemieckiego, nie wróciło do Turcji. Na stałe osiedlili się w Niemczech, sprowadzając tu swoje rodziny. A z założeń rządu niemieckiego przetrwała jedynie nazwa Gastarbeiter, która zmodyfikowała swoje znaczenie i służy dzisiaj do określenia pierwszej generacji pracowników fizycznych z Turcji, Włoch i Grecji przybyłych do Niemiec w latach 50. i 60.

Według Statistisches Bundesamt (Statystycznego Urzędu Federalnego ) oficjalnie zarejestrowanych w RFN jest ponad 1,5 miliona Turków. I mogłoby się wydawać, że wszyscy żyją w symbiozie. Jednak przedstawiciele tureckiej społeczności twierdzą, że coś się zmieniło po zamachach w Nowym Jorku w 2001 roku, i w tegorocznych w Paryżu i w Brukseli. 

festiwal

Turecka grupa muzyczna Muhabbet Vakti z Norymbergi. fot. Joanna Dudek

Turecki festyn uliczny

Na początku lipca odbył się w Erlangen w Bawarii festyn turecki pod hasłem „Żyć wspólnie ze sobą, uczyć się od siebie nawzajem" („Miteinander leben, voneinander lernen"), zorganizowany przez turecko-islamską wspólnotę DITIB. W ramach festynu można było posłuchać muzyki granej na żywo z Półwyspu Azji Mniejszej, spróbować potraw tureckich, jak również zwiedzić meczet z przewodnikiem Zaferem Alazem i otwarcie porozmawiać na temat Koranu oraz sytuacji na świecie.

- Chcemy, aby dla wielu osób nasz festyn był okazją do wyzbycia się uprzedzeń, jakie ludzie mają wobec wyznawców islamu. Po 11 września zaczęto postrzegać wszystkich muzułmanów jako terrorystów - mówi Zafer Alaz. - Na pytanie, z czym kojarzy ci się islam, wielu odpowiada z terroryzmem, a przecież według Koranu powinien kojarzyć się z pokojem - opowiada.

festiwal

Tradycyjna herbata turecka doskonała na upał, podana w specjalnych szklankach. Fot. Joanna Dudek

Organizatorzy festynu chcieli, aby był on właśnie okazją do spotkania i zadawania pytań, zwłaszcza dla osób niezwiązanych z islamem. Jednak wśród gości najczęściej można było spotkać Turków i przedstawicieli krajów Europy Wschodniej, Bałkanów oraz krajów arabskich. W przeciwieństwie do poprzednich lat było bardzo mało osób spoza islamu zainteresowanych kulturą turecką. Zafer Alaz opowiadał także o dystansie, jaki narodził się między Niemcami a Turkami.

 

- Trudno powiedzieć, czy niska frekwencja jest skutkiem zbyt małej reklamy festynu, czy może ludzie zwyczajnie boją się przyjść po wydarzeniach mających miejsce w tym roku. Może nawet nie chodzi o samą nienawiść do islamu, ale o trzymanie się z dala, na dystans - wyjaśnia Zafer Alaz.

meczet

Sala modlitwy w meczecie. Modlący się są skierowani w stronę Mekki, którą prezentują wzory na dywanie. Telewizor służy do wyświetlania tłumaczenia po niemiecku, ponieważ wielu Turków 2 i 3 generacji (dzieci i wnuki pokolenia Gastarbeiterów), nie znają na tyle arabskiego by modlić się w tym języku. Fot. Joanna Dudek

Jeśli chodzi o Niemców, to, jak podają organizatorzy, ich liczba drastycznie spadła w tym roku - z ponad 300 do niewiele ok. 100 odwiedzających. Jeszcze mniej osób było zainteresowanych wycieczką po meczecie.

- Dla porównania, w zeszłym roku Meczet zwiedziło ponad 150 Niemców, a w tym roku zainteresowanych było zaledwie 30. - mówi Zafer Alaz - W grę mogą wchodzić obawy, że odwiedzając meczet mogą przypadkowo wspierać terrorystów.

Zafer Alaz dodał, że Turcy sami utrzymują budynek meczetu, głównie ze składek członkowskich i datków. - Nasz Imam (muzułmański przywódca religijny) został oddelegowany z Turcji i jego pobyt w Niemczech finansuje w pełni rząd turecki - wyjaśnia Alaz.

meczet

Skrzynka do wrzucania datków. Islam jako religia nie figuruje na liście oficjalnie uznanych religii w Niemczech. Dlatego też muzułmanie nie płacą podatku Kirchensteuer. Sami utrzymują swoje świątynie. Meczet w Erlagen to zadaptowana na świątynię dawna hala przemysłowa. Brak w niej tradycyjnej wieżyczki (Minaretu), ponieważ wspólnoty nie stać na razie na jej wybudowanie. fot. Joanna Dudek

 

meczet
Meczety, podobnie jak kościoły Polskiej Misji Katolickiej dla Polonii mieszkającej w Niemczech, to także ośrodki edukacji religijnej dla dzieci i młodzieży. Dzieci uczą się tam o islamie i czytają Koran. Fot. Joanna Dudek

Meczety w Niemczech są nie tylko duchową przystanią dla Turków, ale także dla innych narodowości np. Bośniaków i Albańczyków. Można tu spotkać ludzi o różnym statusie społecznym. Erlangen leży w regionie metropolitarnym Norymbergii, gdzie swoje główne siedziby mają firmy takie jak: Siemens, Adidas i Puma. Do nich co roku przyjeżdżają pracownicy z całego świata, wśród których znajdują się również wyznawcy islamu. Wśród muzułmanów związanych z meczetem w Erlangen 20 proc. stanowią osoby zatrudnione w znanych koncernach.

festiwal

Zespół Muhabbet Vakti w trackie przerwy na herbatę. Mężczyźni ubrani są w tradycyjne stroje, jakie nosi się na południu Turcji. Fot. Joanna Dudek

W tureckich mediach pojawiają się informacje o pomazanych krwią meczetach i podrzucanych świńskich głowach w świątyniach muzułmańskich na terenie Niemiec. Niechęć i dystans do Turków rośnie z każdym kolejnym atakiem.

Madrasah Verein für islamische Bildung und Interkulturellen Dialog zajmująca się krzewieniem islamu opublikowała list do członków ISIS, w którym jawnie potępia ich działalność i wyjaśnia na czym polegają założenia Koranu. Autorami tego listu są profesorowie arabistyki z uczelni z całego świata, którzy naukowo zajmują się islamem. Link do tego pisma znajduje się na stronach meczetów w Niemczech.

Świat muzułmański próbuje wyjaśniać, że ideologia ISIS i terroryzm nie mają nic wspólnego z islamem i są mylną interpretacją Koranu. Jednak ich głos ginie w zgiełku kolejnych zamachów organizowanych przez dżihadystów.
Zachód, póki co, wziął głęboki oddech. A na co dzień w Niemczech, gdzie Turcy żyją od 3 pokoleń razem z Niemcami, dystans unosi się w powietrzu.

 

  zdjęcie: fotolia.pl - royalty free

Komentarze
Gość
Zmieniony ( 14.11.2017. )
 
 
Przeczytaj następny artykuł:
Niemcy dbają o środowisko –  chcą wycofać z obiegu plastikowe reklamówki
Niemcy dbają o środowisko – chcą wycofać z obiegu plastikowe reklamówki

W Niemczech na minutę zużywa się średnio 10 tys. reklamówek. Każda z takich plastikowych toreb rozkłada się średnio 500 lat. Dlatego niemieckie stowarzyszenia ds. ochrony środowiska chcą całkowicie wycofać plastikowe ...

ZAMKNIJ

Migrelo poleca

Nadchodzące wydarzenia

Popularne artykuły!


Bliżej nas