dd6290daf71f4cc94794a9053fd4a97d

Perły z pociągu

02.11.2015.
Perły z pociągu


W Szczecinie wielu Polaków codziennie wsiada do czerwonego pociągu. Wszyscy jadą w tym samym kierunku - do Berlina.


Szczecin, stolica województwa zachodniopomorskiego, położony jakieś 120 kilometrów od Berlina. Pociągi do stolicy Niemiec kursują stąd częściej niż do Warszawy. Ludzie podróżują z różnych powodów, a z roku na rok jeździ ich coraz więcej. Często podczas podróży usłyszymy niejedną barwną historię Polaków. Trasa Szczecin-Berlin jest mi dobrze znana. Podobnie, jak niektóre twarze podróżujących nią regularnie pasażerów. Czasami rozmawiamy. Dowiaduję się wtedy na przykład, że od jakiegoś czasu Polacy podrabiają bilety. Szukają grup i zarabiają jeżdżąc na fałszywkach. Nie ustaliłam jeszcze, czy to prawda, czy mit.

Prawda i mity

Niemiecka oferta pociągów regionalnych jest bardzo korzystna dla Polaków, nie tylko z uwagi na cenę, ale również ze względu na czas przejazdu i komfort podróży. Od jakiegoś czasu w ramach współpracy polsko-niemieckiej bilet dla jednej osoby kosztuje tylko 10 euro.

Dodatkowo, w połączeniach regionalnych w obie strony na trasie Szczecin-Berlin możliwy jest przejazd na jednym bilecie, tzw. „grupowym" (Brandenburg Berlin Ticket). Opcja wspólnego podróżowania za 29 euro (stawka dzienna) lub 22 euro (stawka nocna) jest bardzo popularna wśród Polaków. Nad wyraz chętnie korzystają z niej zwłaszcza osoby regularnie podróżujące do stolicy Niemiec, choć z założenia wariant grupowy obowiązuje grono maksymalnie pięciu bliskich sobie osób.


bilet , Niemcy

Bilet grupowy. Fot. Martyna Weilandt


Rozpoczynając swoją podróż po polskiej stronie, możemy być niemalże pewni, że szybko padnie pytanie: „Może do grupy?". Z biletami grupowymi w przeciwnym kierunku bywa trudniej. Niemcy, jeśli jadą już do/z Polski, kupują indywidualne bilety. Grupowe tylko wtedy, kiedy podróżują z przyjaciółmi lub rodziną. Grup „nie szukają", biletów nie sprzedają. Nuda.

Wsiadając do pociągu w Szczecinie, właściwie nie trzeba się martwić o bilet. Automat nie działa, a konduktor zwykle wsiada na Gumieńcach. Człowiek ma czas, by się zorganizować - znaleźć „grupę", rozliczyć się za bilet (w zależności od opcji to około 5 euro), zająć miejsce. Podczas kontroli biletów krzyczy się to samo: „gruppenn", „gruppenn"... Podróż w niemiecko-polskich pociągach to łatwizna. I przyjemność - toalety zwykle sprawne, miejsca wygodne, ludzie mili.

Nie to, co w odwrotną stronę. Konduktorzy w Berlinie nie są już tak wyrozumiali, jak ci po polskiej stronie, i trudniej tu o „grupę". W Berlinie lepiej też nie wsiadać do pociągu bez biletu. Od kilku miesięcy nikt nawet nie próbuje słuchać, że w kasie była kolejka albo, że automat się popsuł. Brak ważnego biletu kosztuje 60 euro. I już.

Perły z pociągu

Pociąg regionalny ze stacji Berlin Gesundbrunnen w niecałe dwia godziny pokonuje trasę około 120 kilometrów. To wystarczająco długo, by poznać nowych znajomych, przeczytać „Przyjaciółkę" albo „Angorę", omówić sprawy bieżące, zjeść obiad lub ewentualnie wypić piwo.

Leon jeździ pociągami prawie od roku. Ma już swoich stałych klientów, którzy dzwonią lub piszą: „trzymaj miejsce w grupie". Dziennie robi tak cztery kursy. Zbiera ludzi przed odjazdem, rozmawia z każdym i, jak trzeba, pomaga przy walizkach. Z jego obserwacji wynika, że najlepsze są piątki i niedziele, bo właśnie wtedy podróżuje najwięcej osób. We wtorki praktycznie nie opłaca się jeździć, nawet „grupy" człowiek nie może nazbierać.

W 2013 roku reżyser Gregor Eppinger w niemieckim pociągu jadącym do Szczecina zrealizował swój dokument, pt. „Perły z pociągu" (Zugperlen). Uwiecznił w nim losy trzech bohaterek: Anny, Leokadii i Danuty. Życie zawodowe tytułowych Pereł jest do siebie bardzo podobne. Do Berlina podróżują regularnie, sprzątają tam domy jako Haushaltshilfen. Eppinger towarzyszymy im w podróży do domu -  pomiędzy dwoma światami. W Niemczech anonimowe panie sprzątające, po przekroczeniu granicy stają się pewnymi siebie kobietami, jedynymi żywicielkami rodziny. Bohaterki nie są w pracy, nie są też jeszcze w domu. W pociągu mogą cieszyć się swoim towarzystwem i wolnym czasem.


 

Takich pereł w czerwonych pociągach jest więcej. 

 

  zdjęcie: archiwum prywatne

Komentarze
Gość
Zmieniony ( 16.11.2017. )
 
 
Przeczytaj następny artykuł:
 Pieskie życie w Niemczech
Pieskie życie w Niemczech

Uniwersytet w Getyndze wziął pod lupę zwierzęta domowe i ich właścicieli. Okazało się, że w niemieckich domach mieszka 11 i pół miliona kotów i prawie 7 milionów psów. Każdego roku ich właściciele wydają na nie ponad ...

ZAMKNIJ

Migrelo poleca

Nadchodzące wydarzenia

Popularne artykuły!


Bliżej nas