9772bf04b060af1c3d5b2d0eb9d7530f

Jak nie utknąć w domowym bejbilandzie?

07.11.2015.
Jak nie utknąć w domowym bejbilandzie?


Mama z małym dzieckiem na emigracji w Niemczech. Trudna sprawa, zwłaszcza, jak się nie zna niemieckiego, mąż całymi dniami w pracy, a zastęp cioć, babć i koleżanek został w Polsce.


Mission impossible?

Mission possible, trzeba się tylko dobrze zorganizować. Każdego dnia będzie to wymagało dyscypliny i odwagi. Najprostszym i najgorszym rozwiązaniem, które można wybrać jest zamknięcie się z dzieckiem w domu - ze strachu i z wygody.

Skoro inne mamy piszą bloga, mogę przecież i ja!

Dominika mieszka w Monachium od 5 lat, razem z mężem wychowuje dwóch synków. Kiedy jej starszy syn miał około roku, założyła bloga polkawmonachium.blogspot.com. Na początku pisała go anonimowo. 


logo
Logo bloga. Źródło: polkawmonachium.blogspot.de


Dominika Rotthaler: Jakoś bałam się uzewnętrzniać swoje opinie i emocje. Później przełamałam się i okazało się, że odkąd nadałam blogowi swoją twarz, zyskał on na popularności i wiarygodności! Dostaje sporo e-maili od moich czytelników, którzy zadają przeróżne pytania. Cieszę się, jeśli mogę komuś pomóc.

Poprosiłam Dominikę o podzielenie się doświadczeniami emigracyjnej mamy.

DR: W zorganizowaniu „nowego" życia pomogły mi różne kursy i spotkania, w których zaczęłam brać udział razem z moim dzidziusiem. Tzw. Stilltreff (spotkania matek karmiących z doradcą laktacyjnym), gdy potrzebowałam pomocy przy karmieniu piersią, gimnastyka poporodowa czy masaż niemowlęcia. Dzięki temu nawiązałam nowe znajomości, miałam bodziec do wyjścia z domu i umalowania się.

Joanna Dudek: Zwykłe wyjście z domu może być trudne, zwłaszcza dla debiutujących mam - emigrantek. Jak z Twojej perspektywy wygląda życie mam na emigracji?

DR: Myślę, że najtrudniejsze życie mają mamy - emigrantki nieznające języka kraju, w którym żyją. Nie każda ma możliwość pójścia do polskiego ginekologa lub polskiej położnej. Musi wtedy zdać się na pomoc znajomych lub jakoś radzić sobie np. po angielsku. Nawet, jeśli dobrze zna się język kraju, w którym się mieszka, początkowo brakuje wymiany myśli na bieżąco w języku ojczystym.

JD: Place zabaw to często tygiel kulturowy, gdzie słyszy się rozmaite języki. Co radziłabyś debiutującym emigracyjnym mamom?

DR: Starajcie się nawiązać kontakt z innymi mamami, nie tylko tymi z Polski. Na placu zabaw można zagadnąć jakaś sympatyczną mamę, być może jest w podobnej sytuacji jak my? A może w Waszym mieście są polskie grupy zabawowe, dzięki którym dzieci będą miały kontakt z językiem, a Wy okazję do poznania nowych Polek?

JD: Co zrobić, jeśli bariera językowa okazuje się nie do pokonania?

DR: Niektóre gminy czy miasta oferują kursy języka z dodatkową opieką nad dzieckiem. Warto poprosić jakiegoś zaprzyjaźnionego Niemca czy Niemkę, żeby pomogli w znalezieniu potrzebnych informacji w Internecie. A z kolejnymi znajomościami na pewno przyjdą następne!

Strach i niepewność często towarzyszy matkom na początku ich emigracyjnej drogi. Niemcy są krajem wielokulturowym, bo tam gdzie jest praca, tam są też rodziny z dziećmi i to z całego świata. Tak naprawdę w nawiązaniu kontaktu liczy się mowa ciała - uśmiech i serdeczne spojrzenie. Wszystkie matki emigrantki, bez względu na znajomość języka kraju, w którym żyją, łączy jedno - życie na wariackich papierach, w innym systemie zdrowotnym i społecznym, bez rodziny na wyciągnięcie ręki, z prowadzeniem całego domu i ogarnianiem nowej rzeczywistości.

JD: Jak nie utknąć w domowym bejbilandzie?

DR: Należy odwiedzać place zabaw, chodzić na zajęcia typu PEKIP (stowarzyszenie pracujące z dziećmi i ich rodzicami), do kawiarni z kącikami dla mam i dzieci. Pomocne okażą się też stowarzyszenia kobiet organizujące spotkania dla mam z dziećmi np. The IWG International Women's Group (Frankonia, Bawaria), zajęcia pływania dla małych dzieci albo Baby Basar (bazary z artykułami dziecięcymi).

Rozejrzyjcie się wokół - na pewno najdziecie wiele mam na emigracji, chętnych do nawiązania kontaktu.


zdjęcie: archiwum prywatne

Komentarze
Gość
Luka1989
Luka1989 · 10-04-2016 10:25

Moja małżonka właśnie tak miala. I co? Płaciłem jej za szkołę płaciłem za paliwo wszystkie zachcianki. Zdradzila mnie z kolegą ze szkoly. Ja zmieniłem pracę aby być więcej z rodziną to i tak nic nie dalo.. teraz się powoli pakuje szukając innego mieszkania. Szkoda mi mojej kochanej córki..

Odpowiedz
Janus007
Janus007 · 03-01-2016 00:49

maz niech zmieni prace

Odpowiedz
Zmieniony ( 16.11.2017. )
 
 
Przeczytaj następny artykuł:
Wesele czas zacząć!
Wesele czas zacząć!

Na polskim weselu białe tango, tańce, hulanki i swawole! A jak jest w Niemczech?

ZAMKNIJ

Migrelo poleca

Nadchodzące wydarzenia

Popularne artykuły!


Bliżej nas