01700abfb1f776c331553193bfc66254

Gdzie lepiej chorować – w Niemczech czy Polsce? O dostępności leków bez recepty i reklamach lekarstw

20.01.2016.
Gdzie lepiej chorować – w Niemczech czy Polsce? O dostępności leków bez recepty i reklamach lekarstw


W Polsce emituje się wiele spotów reklamowych lekarstw, a bez recepty można w aptece kupić masę leków. Niemcy reklamują w telewizji apteki internetowe, ale w tych tradycyjnych ciężko dostać nawet probiotyk, jeśli nie mamy na niego recepty. W Polsce lekarze chętnie i często przepisują wiele leków. Niemieccy rzadziej - w obawie przed pozwem sądowym. Gdzie lepiej chorować?


Wielu Niemców, gdy obejrzy polską telewizję, przeżywa ogromne zdziwienie ilością emitowanych w niej reklam leków. Niektórzy żartują, że, oprócz przysłowiowego „Doktora Google", telewizja w Polsce również jest w stanie wyleczyć każdą dolegliwość - od hemoroidów, nietrzymania moczu po niedrożność zatok. W każdym bloku reklamowym emituje się spoty promujące syropy na wszelkiego typu kaszle, różnego rodzaju środki przeciwbólowe i te ułatwiające zasypianie.

Często dochodzi także do sytuacji, że, dzięki „wiedzy" wyniesionej z reklam, pacjenci diagnozują się sami. Gdy idą do lekarza, informują go o swojej domniemanej chorobie oczekując potwierdzenia i stosownie wypisanych recept. 

„Cudowny" syrop na kaszel

Anna była ze swoim 2-letnim synkiem w Polsce i, jak to zazwyczaj z dziećmi bywa, chłopiec się rozchorował, a kaszel nie dawał mu w nocy spać. W telewizji, podczas prawie każdej przerwy reklamowej, emitowano spot syropu na kaszel dla dzieci. Reklama była tak przekonująca, że Anna postanowiła kupić lek następnego dnia.

- Dziecko po tym pseudo-leku po prostu „odleciało". Nie można go było dobudzić w ciągu dnia - opowiada Anna. - Wzrok miał mętny, na nic nie reagował. Sprawdziłam w Internecie opinie rodziców na temat tego syropu. Wynikało z nich, że dzieci po tym cudzie z reklamy stają się bardzo agresywne albo bardzo apatyczne. Kilkoro wylądowało z niewydolnością wątroby na pogotowiu. Chyba już wolę niemieckie metody leczenia dzieci - dodaje.

Nie leki, a apteki internetowe

Niemców nadmiar reklam lekarstw i suplementów zaskakuje. U nich, w porównaniu do Polski, od czasu do czasu w telewizji emituje się spoty reklamowe leków przeciwgorączkowych albo środków wspomagających leczenie przeziębienia.

Natomiast to, co z kolei może zaskoczyć Polaków to ilość emitowanych spotów reklamujących apteki internetowe, których w Niemczech jest bardzo dużo. Żeby się o tym przekonać, wystarczy w wyszukiwarkę internetową wpisać „versandapotheke" albo „online apotheke". Oferują one wysyłkową sprzedaż nie tylko leków (również tych na receptę), ale także kosmetyków i środków higieny. W Internecie popularnością cieszą się tzw. dyskonty (Apotheke Discount), które oferują leki po bardzo niskich cenach.

Tradycyjne apteki w Niemczech także istnieją, ale w odróżnieniu od Polski, gdzie popularne są sieci aptek, tutaj prowadzą je głównie firmy rodzinne, które cenią sobie zaufanie lokalnej społeczności.

Brak reklam leków w telewizji - dobrze czy źle?

Brak wszechobecnej i natarczywej reklamy leków w telewizji ma swoje jasne i ciemne strony. Niemieccy farmaceuci nie chcą informować o lekach i suplementach dla dzieci, na które rodzice nie mają recepty od lekarza.

Lekarz zapisał Asi receptę na antybiotyk dla jej córki, który w aptece dostała za darmo - zgodnie z zasadą, że leki dla dzieci do 18. roku życia refunduje Kasa Chorych. Asia chciała jeszcze za swoje pieniądze dokupić probiotyk, który działałby przeciwgrzybiczo i osłonowo na żołądek. Próbowała go kupić w kilku aptekach, jednak w żadnej farmaceuta nie chciał go sprzedać, decyzję argumentując brakiem wskazań lekarskich. Teraz Aśka z każdego pobytu w Polsce przywozi paczkę probiotyków, tak na wszelki wypadek.

W Niemczech zarówno lekarze, jak i farmaceuci obawiają się, że ktoś może podać ich do sądu, bo tutaj bardzo częste są tzw. klagi (od słowa klagen - skarżyć). Czasami jest to nawet jedyny argument, by zmusić lekarza do zdecydowanego działania.

Julka miała okropny kaszel (najprawdopodobniej zapalenie płuc) i wysoką gorączkę. U swojego Hausarzta, czyli lekarza pierwszego kontaktu, była już kilkakrotnie. Za każdym razem wzbraniał się przed przepisaniem antybiotyku. Julka, z wykształcenia mikrobiolog, zdesperowana zagroziła mu, że jeśli nie przepisze jej antybiotyku na penicylinie, to ona poda go do sądu. Przepisał, a ona wyzdrowiała po tygodniu.

Jak widać polskie i niemieckie podejścia do kwestii reklamowania leków i zapisywania ich na receptę bardzo sie różnią. Każde z nich ma swoje dobre i złe strony. W Polsce może dochodzić do tego, że niektórzy przyjmują nadmierną ilość leków ze względu na ich łatwą dostępność. Z kolei w Niemczech obawy lekarzy i farmaceutów przed pozwami sądowymi doprowadzają do absurdu - w aptekach ciężko kupić leki (nawet nie antybiotyki) czy suplementy diety, których nie przepisał lekarz.

Na koniec małe podsumowanie - w polskiej telewizji w trakcie wieczornego pasma seriali w ciągu godziny emitowano 12 spotów reklamujących leki, w Niemczech tylko 3. Jak mówią, „co kraj, to obyczaj".

  zdjęcie: fotolia.pl - royalty free

Komentarze
Gość
Zmieniony ( 14.11.2017. )
 
 
Przeczytaj następny artykuł:
 Powrót rasizmu i ksenofobii – Niemcy nie chcą uchodźców?
Powrót rasizmu i ksenofobii – Niemcy nie chcą uchodźców?

Czy to prawda, że napływ uchodźców spowodował w Niemczech powrót rasizmu i ksenofobii? Władze zaprzeczają, media sygnalizują problem.

ZAMKNIJ

Migrelo poleca

Nadchodzące wydarzenia

Popularne artykuły!


Bliżej nas