0f8cde1f9fe70aeb84a0ad45d6de70b7

Kupić dużo za niewiele, czyli turystyka „Primarkowa” w Berlinie

15.12.2015.
 Kupić dużo za niewiele, czyli turystyka „Primarkowa” w Berlinie


Tanio i modnie - dla wielu klientów to wystarczające argumenty, by kupować rzeczy w Primarku. Irlandzki koncern osiąga olbrzymi sukces na całym świecie, nie inaczej jest w Berlinie.


Hit cenowy, raj dla klientów, królestwo zakupowe - tak najczęściej klienci określają irlandzkie przedsiębiorstwo, które w stolicy Niemiec pojawiło się w 2012 roku. Sukces, jakim okazał sie pierwszy sklep w Berlinie, spowodował, że dwa lata później Primark otworzył w stolicy Niemiec kolejny.

Obecnie sieć sklepów Primark znajduje się w dziewięciu największych krajach Europy, a także na terenie Stanów Zjednoczonych. Przedsiębiorstwo, które kojarzy się głównie z rynkiem odzieżowym, założono w 1969 roku. Siedziba firmy do dzisiaj mieści się w Dublinie.

Irlandzki sukces

Strategia sieciówki jest prosta - ma być tanio. Zgodnie z ekonomiczną teorią Długiego Ogona, której autorem jest Chris Anderson, klient sklepu ma mieć w swoim koszyku zakupowym dużo niedrogich produktów. Model biznesowy irlandzkiego koncernu wpisuje się w strategię „lepiej sprzedać więcej produktów za mniej", aby w konsekwencji zarobić więcej niż w przypadku sprzedaży pojedynczych, droższych produktów.

O sukcesie przesądza nie jakość sprzedawanego tam asortymentu, lecz jego cena, a także atrakcyjny wygląd - ma być modnie. I dokładnie tak jest. Primark, niezależnie od lokalizacji danego sklepu, zawsze okazuje się hitem i bardzo szybko przyciąga do siebie klientów.

primark

Primark w Berlinie, w dzielnicy Steglitz. Fot. Martyna Weilandt

Kup i noś, a potem ... wyrzuć

Nawet w Niemczech, które cenią sobie jakość ponad wszystko, wielu klientów Primarka podkreśla, że wolą kupić coś za niską cenę, licząc się z tym, że po pięciu praniach najprawdopodobniej będzie się to nadawało tylko do wyrzucenia. Tzw. system wegschmeißen (pol. wyrzucanie) jest szczególnie popularny wśród brytyjskich nastolatków, którzy kupują za przysłowiowego funta najnowsze kolekcje, a potem, w przeciągu kilku miesięcy, wymieniają je na nowe.

W Niemczech ten model również zaczyna funkcjonować. Wielu klientów kupujących w Primarku zdaje sobie sprawę, że jeśli rzecz kosztuje 1 lub 2 euro, nie można oczekiwać zbyt dobrej jakości. Dlatego kupują i wyrzucają. 

primark
Niskie ceny to w Primarku standard. Fot. Martyna Weilandt

Turystyka „Primarkowa"

Strategię marketingową irlandzkiej sieciówki przemyślano w najdrobniejszych szczegółach.

W wielu europejskich miastach sklepy znajdują się w strategicznych punktach, takich jak centra handlowe lub miejsca popularne wśród turystów. Przykładem jest Wielka Brytania, gdzie londyński Primark mieści się przy samej Oxford Street.

W Berlinie pierwszy sklep znajdujący się w dzielnicy Steglitz szybko okazał się ogromnym sukcesem. Kolejki i tłumy klientów spowodowały, że niecałe dwa lata później trzypiętrowy Primark pojawił się w samym centrum Alexanderplatz. Drugi sklep zmniejszył tłumy przy Schlossstraße - mniej klientów czeka teraz w niekończących się kolejkach do kas i przymierzalni.

Powstanie drugiego Primarku przyniosło jeszcze jeden skutek, mianowicie falę polskiej turystyki zakupowej.

Lokalizacja sklepu przy Alexanderplatz bardzo jej sprzyja - mieści się w bliskiej odległości od dworca kolejowego, do którego podróż, na przykład ze Szczecina, zajmuje niecałe dwie godziny.

primark

W Primarku oprócz odzieży można także kupić szeroką gamę produktów do domu. Fot. Martyna Weilandt

Ceny w berlińskim Primarku są na tyle atrakcyjne, że wielu Polaków (ale nie tylko) przyjeżdża do stolicy Niemiec, wcale nie po to, by zobaczyć Bramę Brandenburską. Najczęściej łączą tzw. praktyczne z pożytecznym. Celem wycieczki są zakupy w Primarku, selfie pod wieżą telewizyjną i w biegu zjedzenie wursta. Potem wystarczy złapać pociąg powrotny do Polski.

Primarkowy turysta najpewniej wróci do Berlina jeszcze zanim w sklepie pojawi się letnia kolekcja.


zdjęcie: fotolia.pl - royalty free

 

Komentarze
Gość
Zmieniony ( 16.11.2017. )
 
 
Przeczytaj następny artykuł:
Niepokojące dane: Coraz więcej Polaków żyje na niemieckich ulicach
Niepokojące dane: Coraz więcej Polaków żyje na niemieckich ulicach

Coraz więcej Polaków w Niemczech nie ma dachu nad głową. Jak duża jest skala tego zjawiska?

ZAMKNIJ

Migrelo poleca

Nadchodzące wydarzenia

Popularne artykuły!


Bliżej nas