3dd3abc96bbac89a3f58fea575dd62ca

Biznes na emigracji

15.07.2019.
Biznes na emigracji


Emigrant kojarzy się nam zazwyczaj z pracą na zmywaku. Ten stereotyp łamie Karol Borowski, dobrze prosperujący biznesmen z Holandii. Znalazł chwilę, by opowiedzieć, jak wyglądały początki i jak wygląda jego obecne życie za granicą. Oto krótki wywiad z Karolem.


Artykuł sponsorowany

1. Co sprawiło, że wyjechałeś za granicę?

Przypadek, a może tak właśnie miało być? Dostałem propozycję do odrzucenia - czyli umowę na pięć lat pracy w Polsce, z wynagrodzeniem 1150 złotych na miesiąc. Nie zgodziłem się na takie warunki, wiedziałem, że jestem wart znacznie więcej. Poszedłem do najbliższego biura pracy, oferującego pracę za granicą. Mieli oferty pracy dla kierowców w Holandii. Wyjazd był za dwa dni. Podjąłem błyskawiczną decyzję - albo wyjadę, albo czeka mnie pięć lat pracy i życia na skraju ubóstwa. Wymieniłem prawie całą ostatnią wypłatę na euro, spakowałem się i ruszyłem na podbój Europy z 200 euro w kieszeni.

2.Jak wyglądały początki?

Mieszkaliśmy w hotelu pracowniczym w 40 osób. Działy się tam prawdziwe cuda, co zmotywowało mnie do nauki angielskiego, aby znaleźć inną pracę i jak najszybciej opuścić to miejsce. Gdy przyjechałem do Holandii, mój angielski był na poziomie „Kali jeść, Kali pić". Byłem jednak odważny i to, że nie mówiłem dobrze po angielsku, nie przeszkodziło mi w załatwianiu różnych spraw w urzędach, czy bankach. Już na samym początku założyłem samodzielnie konto bankowe dla siebie i kilkunastu osób z hotelu. Kupiłem od znajomej słownik języka angielskiego i korzystając z niego, składałem swoje pierwsze zdania. Brakowało pracy dla kierowców, szukałem więc w międzyczasie innej pracy.

3. Czy już wtedy myślałeś o biznesie?

A skąd! Po trzech latach miałem bardzo dobrą sytuację. Mieszkałem w wynajętym mieszkaniu i miałem stabilną pracę. Mój język angielski był już na poziomie komunikatywnym, uczyłem się też w szkole języka niderlandzkiego. Miałem dostać umowę na czas nieokreślony. Firma straciła jednak swojego największego klienta. Nie tylko nie podpisałem umowy na czas nieokreślony, ale straciłem pracę, gdyż firma nie przedłużyła mi kontraktu. Wtedy myślałem, że mój świat się zawalił. Teraz postrzegam to jako dar od losu. Przez ponad rok nie mogłem znaleźć pracy. Ciągle spotykałem się z dyskryminacją albo miałem oferty pracy, która, w skrócie, nie była dla mnie.

spons

4. I wtedy otworzyłeś biznes...

Nie od razu. Rzuciłem wtedy palenie i moja waga skoczyła do 100 kg. Zacząłem regularnie chodzić na siłownię i używać suplementów, które sprzedawali moi znajomi. Po rozmowie z jednym z nich zacząłem się orientować, jak wygląda w Holandii sytuacja ze sprzedażą suplementów oraz z zakładaniem własnej firmy. Wtedy myślałem, że to nie dla mnie. Początkowo kupowałem suplementy na paragon i odsprzedawałem je. W ten sposób zbadałem rynek i po sześciu miesiącach założyłem własną działalność, sklep Power Protein.

mat prasowe

5. Sam to wszystko osiągnąłeś?

Bardzo pomogła mi moja obecna żona. Przyjechała do Holandii przed utratą mojej pracy. Znaliśmy się zaledwie kilka miesięcy. Na szczęście przed końcem mojego zatrudnienia, ona znalazła dość dobrą pracę. To był ciężki okres. Gdy zakładałem biznes, pracowałem już nawet na dwa etaty. Od czwartej rano do popołudnia pracowałem przy renowacji opon, a później w magazynie z lekami. Wszystkie zarobione pieniądze inwestowałem. Ciężko byłoby przeżyć wtedy bez wsparcia. Działałem tak przez dwa lata. Po dwóch latach podjąłem konkretną decyzję i wziąłem kredyt. Praca na dwa etaty i prowadzenie sklepu online za bardzo odbijały się na moim zdrowiu, długo bym tak nie pociągnął.

6. Teraz już masz stabilny biznes?

Tak, obecnie tak. Oprócz suplementów mamy również własne linie i kolekcje odzieży Pure Power, zarówno dla sportowców, jak i do noszenia na co dzień. Zajmujemy się również produkcją odzieży na zamówienie. To akurat robimy w Polsce. Mamy w Zabrzu magazyn oraz linie produkcyjne. Obecnie kilka nowych projektów jest w trakcie realizacji, ale na razie nie mogę o nich mówić. Mamy też drugi sklep franczyzowy w Tilburgu.

7. Skąd pomysł na własną markę odzieżową?

Od dziecka lubiłem koszulki. Czasami dostawałem je w dużych ilościach od rodziny w USA. Kupowałem również, ile się dało. Niestety, przy polskiej wypłacie 1150 złotych, po opłaceniu rachunków, nie stać mnie było na duże zakupy.
Od razu po założeniu sklepu wystartowałem z produkcją własnych koszulek. Pierwsze partie były bardzo słabej jakości. Jednak nie poddałem się. Sprawdzałem różne rodzaje materiałów u różnych producentów. Do dzisiaj mam w magazynie kartony odzieży, która nie nadaje się nawet do tego, aby ją oddać w ramach darowizny. To już jednak przeszłość. Obecnie możemy się pochwalić dużą kolekcją wysokogatunkowej odzieży dla mężczyzn i kobiet. Mamy własne linie produkcyjne i realizujemy prawie każdy pomysł, jaki przyjdzie nam do głowy. To naprawdę niezła zabawa.

8. Jakie masz plany na przyszłość?

Przede wszystkim chciałbym zostać najlepszym ojcem na świecie. Pod koniec sierpnia zostanę tatą.

spons

9. Gratulacje! A jakie plany biznesowo-rozwojowe?

Dziękuję. Mamy jeden plan, który ujrzy światło dzienne za 2-3 tygodnie. Nie mogę o tym mówić, ale warto śledzić nasze media społecznościowe. Tam na pewno napiszemy o tym w pierwszej kolejności. Obecnie skupiamy się też na promowaniu marki w Polsce. Rozkręcamy marketing i promocje. To nasz główny cel.

10. Czego mógłbym ci życzyć? Wydaje się, że osiągasz wszystko, co sobie zaplanujesz.

Nie zawsze tak było. Zawsze bylem ambitny, ale teraz czuję, że moje decyzje są dojrzałe. Szkolę się, czytam książki, rozwijam, wychodzę ze swojej strefy komfortu i to pomaga mi osiągać rzeczy, o których kiedyś bym nawet nie pomyślał, że je kiedyś zrealizuję. Można mi życzyć zostania najlepszym
tatą na świecie. Zrobię wszystko, aby tak się stało. To coś nowego dla mnie i nie lada wyzwanie, ale na pewno mu sprostam.

Życzę Ci w takim razie, abyś został najlepszym tatą na świecie. Życzę także powodzenia w biznesie oraz rozwoju osobistym.


Komentarze
Gość
dorisdetrouvera
dorisdetrouvera · 03-10-2019 15:41

Witam,
Możemy Ci pomóc finansowo
E-mail: oryloanurgent@gmail.com
WHATSAPP : +33 7 56 86 13 52
Możemy pomóc Ci we wszystkich twoich problemach
Potrzebujesz pomocy w rozwiązaniu problemów?
- zbudować dom
- Kup samochód, motocykl
- Spłacaj długi
- Płać wakacje
- zapłać za studia
- Spłata kredytu hipotecznego
- Kup dom itp.
W przypadku wszystkich potrzeb proszę o kontakt na adres e-mail poniżej
E-mail: oryloanurgent@gmail.com WHATSAPP : +33 7 56 86 13 52
Mogę ci pomóc
serdecznie

Odpowiedz
Zmieniony ( 12.07.2019. )
 
 
Przeczytaj następny artykuł:
 Przegląd prasowy: alarm bombowy w Kolonii, wyrok w sprawie morderstwa 14-letniej uczennicy
Przegląd prasowy: alarm bombowy w Kolonii, wyrok w sprawie morderstwa 14-letniej uczennicy

W dzisiejszym przeglądzie prasowym przeczytamy o rozbrojeniu amerykańskiego niewypału z czasów II wojny światowej we Frankfurcie nad Menem, ewakuacji meczetu w Kolonii, wyroku sądu dotyczącego morderstwa uczennicy Susanny F. ...

ZAMKNIJ

Migrelo poleca

Nadchodzące wydarzenia

Popularne artykuły!


Bliżej nas