8a3751c06dd4a84b31e962f15f3851ae

Kraina biurokracji i porządku, czyli „Witamy w Niemczech”

24.01.2016.
Kraina biurokracji i porządku, czyli „Witamy w Niemczech”

Biurokracja, niezrozumiały dialekt w każdym regionie w Niemczech, godzina, w której można wyrzucać butelki czy odkurzać i „ordnung muss sein". Dziś kolejne różnice między Polską a Niemcami.

Mimo że Niemcy i Polska to sąsiadujące ze sobą kraje, to jednak ich mieszkańcy różnią się zwyczajami i mentalnością. Bez względu na to, z jakiego kraju przyjeżdża się do Niemiec, każdy zwraca uwagę na nadmiar biurokracji, porozumiewanie się w lokalnym dialekcie na i dbanie o spokój, zwłaszcza w godzinach nocnych.

Papierologia 

Sylwia dołączyła do swojego męża, który na co dzień mieszka i pracuje w Niemczech. Mimo że on żyje w Mannheim prawie od urodzenia, to oboje przytłacza ilość dokumentów, które poczta przysyła do nich każdego dnia. 

- To papiery o ilości odciąganych składek z wypłaty na przeróżnego rodzaju ubezpieczenia. Nic z tego nie wynika, nawet rodowici Niemcy tego nie rozumieją - opowiada mąż Sylwii. - A do odcinka wypłaty powinna być dołączona jakaś „legenda", jak to w ogóle czytać - dodaje.

Oboje podkreślają, że tych nieczytelnych dokumentów dostaje się pocztą za dużo. Do tego dochodzi jeszcze tzw. dezinformacja w urzędach. Często zdarza się, że samemu trzeba jeszcze szukać informacji, bo urzędnicy przedstawiają różne wersje.

Dla męża Sylwii to jest też jeden z powodów, żeby pomieszkać w Niemczech kilka lat, zarobić, zdobyć doświadczenie, a później wrócić do Polski.

Kłopotliwy dialekt 

Oprócz braku komunikacji i klarownych informacji w urzędach, wielu obcokrajowców ma również trudności w porozumiewaniu się na ulicach i w sklepach, bo Niemcy bardzo często używają lokalnego dialektu. I tak przyjezdni do Saarlandu mogą usłyszeć o poranku, zamiast „Guten Morgen" - „Moje". A już bardziej w stronę Palatynatu zwykłe „dzień dobry" przekształci się w „Może". I tak w każdym kraju związkowym będą małe modyfikacje, aż dojedziemy do Bawarii, gdzie usłyszymy po prostu „Grüß Gott". 

Rynek w Erlangen
Lokalny rynek w Erlangen w Regionie Metropolitarnym Norymbergi. Tutaj można usłyszeć rozmowy w dialekcie frankońskim. Fot. Joanna Dudek 

Obcokrajowcy, którzy nie czują się pewnie w zderzeniu z dialektami, wybierają na co dzień wersję light i z karteczką idą do supermarketu, żeby w ciszy i spokoju, czasem przy pomocy tłumacza w telefonie, zrobić zakupy. 

Kasia nie jest fanką zakupów w supermarkecie, ale przez pierwsze dwa lata szerokim łukiem omijała lokalne ryneczki, właśnie z powodu lokalnych dialektów. Jednak kiedy już odważyła się zrobić tam zakupy, przeżyła zdzwienie. 

- Mieszkam w małym miasteczku, gdzie nową twarz można od razu zauważyć. Pamiętam, przy budce z mięsem i wędlinami, młodą Francuzkę, która z karteczki próbowała przeczytać rzeźnikowi listę zakupów - opowiada Kasia. - W końcu poddała się i rzeźnik także, po prostu dała mu kartkę, a on zapakował do torby co trzeba. Zaimponowała mi. Ja bym się ze wstydu spaliła - dodaje.  

Zakłócanie ciszy nocnej 

To, co zaskakuje w Niemczech, to skrupulatne przestrzeganie ciszy nocnej. „Ordnung muss sein" i dlatego bardzo źle widziane są wszelkie hałasy dochodzące z mieszkań po godzinie 20. Oczywiście zależy to także od tego, czy w danym budynku mieszka więcej obcokrajowców, czy rodowitych Niemców.   

Pojemniki na śmieci
Informacja umieszczona na pergoli, w której znajdują się pojemniki do recyclingi butelek i metalu, mówiąca o wrzucaniu odpadów tylko w dni pracujące w godz. od 7 do 19h. Fot. Joanna Dudek 

Sylwia wspomina remont mieszkania w Mannheim. Ciągle się stresowali z mężem, czy zdążą jeszcze wywiercić jedną dziurę zanim wybije godzina 20. 

- Była dokładnie 20.12. Wypożyczyliśmy wiertarkę z Bauhausu i musieliśmy ją oddać następnego dnia. Zostało nam jeszcze pracy na 10 min - opowiada Sylwia.- Niestety sąsiad z dołu przyszedł z pretensjami, że zakłócamy mu spokój. Musieliśmy skończyć, bo groził, że wezwie policję - dodaje. 

W tzw. Regulaminie Mieszkańca, który obowiązuje w bloku, w którym mieszka Sylwia, jest informacja o zachowaniu ciszy w godzinach między 13 a 15 i od 20 do 6 rano. 

- Pamiętam jak kiedyś zaczęłam odkurzać po godzinie 13. Była podobna sytuacja. Pukanie do drzwi i pretensje, że nie można zjeść spokojnie obiadu, bo mu się nad głową odkurza. Dla świętego spokoju nie sprzątam w tym czasie - opowiada Sylwia.  

Zakłócanie spokoju to także wyrzucanie butelek i puszek do specjalnych pojemników. I też zależy, kto mieszka dookoła. Obok domu Asi jest włoska restauracja. Jej pracownicy z reguły wyrzucają butelki w tzw. niedozwolonych godzinach. - Nic dziwnego, bo sami Włosi tam pracują - mówi Asia. - My też nie zwracamy im uwagi, bo przecież życie to życie. Nie zostawią gości restauracji, tylko dlatego, że w tych a nie innych godzinach można wyrzucać butelki i puszki - podsumowuje. Dlatego, jak mówi powiedzenie: „Co kraj, to obyczaj", a także „Jeśli się wchodzi między wrony, trzeba krakać tak jak one"  - w Niemczech po prostu „Ordnung muss sein". I kropka.  


Zdjęcie frontowe: migrelo.pl

Komentarze
Gość
Zmieniony ( 13.11.2017. )
 
 
Przeczytaj następny artykuł:
Gdzie lepiej chorować – w Niemczech czy Polsce? O dostępności leków bez recepty i reklamach lekarstw
Gdzie lepiej chorować – w Niemczech czy Polsce? O dostępności leków bez recepty i reklamach lekarstw

W Polsce emituje się wiele spotów reklamowych lekarstw, a bez recepty można w aptece kupić masę leków. Niemcy reklamują w telewizji apteki internetowe, ale w tych tradycyjnych ciężko dostać nawet probiotyk, jeśli nie mamy ...

ZAMKNIJ

Migrelo poleca

Nadchodzące wydarzenia

Popularne artykuły!


Bliżej nas